Czy samolot polskiego prezydenta chciał wylądować za wszelką cenę, żeby telewizja nakręciła ten moment?
To niebywałe, ale na takie oburzające spekulacje pozwolili sobie dziennikarze moskiewskiej gazety “Komsomolskaja Prawda”
Jakby w artykule o przerażającej katastrofie, w której zginęło 96 niewinnych osób, nieodpowiedzialni autorzy – Aleksandr Koc, Dmitrij Stieszyn i Marina Sokołowa – zadrwili sobie z pamięci ofiar.
“Komsomolskaja Prawda” jak inne rosyjskie gazety, katastrofie polskiego samolotu prezydenckiego poświęcił bardzo wiele uwagi. Ale styl tych publikacji był z najniższej półki. Opublikowany tam artykułu suegruje, że załoga zdecydowała się na niebezpieczne lądowanie tylko i wyłącznie z powodu zapowiedzianego programu w polskiej telewizji – by można było na żywo pokazać przyjazd prezydenta.

Zdjęcie ciała w trumnie Lecha Kaczyńskiego z ruskiego portalu kp.ru
Rzeczywiście, program 1 TVP miał zaplanowany kilkugodzinny program na temat obchodów 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, ale sugerowanie, że to miało być najważniejsze, jest po prostu nieprzyzwoite.
„Jedna z telewizyjnych ekip czekała tu na przylot swojego prezydenta. W Polsce tego tragicznego dnia telewizja nadawała kilkugodzinny program poświęcony uroczystościom rocznicowym w Katyniu. Jego finałem miała być relacja na żywo z tego, jak Lech Kaczyński schodzi po trapie na ziemię smoleńską. Być może właśnie z powodu tych zdjęć piloci prezydenckiego Tu-154 z fatalnym uporem próbowali wylądować w gęstej jak mleko mgle na lotnisku Siewiernyj” – zastanawiają się bezczelnie dziennikarze “Komsomolskiej Prawdy”.
Autorzy oburzającego artykułu na tym nie kończą obrażania ofiar katastrofy: „Rosyjscy kontrolerzy proponowali załodze lotniska zapasowe w Witebsku lub w Mińsku, ale piloci postanowili mimo wszystko wylądować w Smoleńsku. Pierwsze nieudane podejście, drugie, trzecie… Przy czwartym kręgu maszyna zawadziła skrzydłem o ośmiometrowe drzewo (później eksperci powiedzieli, że w tym miejscu pułap lotu nie powinien być mniejszy niż 60 metrów)…
Pracownicy lotniska powiedzieli, że pas startowy jest w stanie przyjąć praktycznie każdą maszynę, w tym i transportową. Ale tego dnia mgła była tak gęsta, że nawet doświadczeni piloci, znający miejsce, lecieliby na lotnisko zapasowe” – podkreśla „Komsomolskaja Prawda”.
„Na kilka godzin przed lądowaniem samolotu prezydenckiego miał lądować samolot z pracownikami rosyjskiej federalnej służby ochrony, ale w odróżnieniu od polskiego, pilot nie zdecydował się lądować na ślepo” – kwituje gazeta.
Zródło: fakt.pl
Zostaw komentarz